Atak hybrydowy: jak przetrwać pierwsze 72 godziny? Lekcje dla mieszkańców miasta i gminy
Na pierwszy rzut oka poniedziałkowy poranek w Górze wygląda zupełnie zwyczajnie.
Budzik w telefonie, szybka kawa, dzieci szykujące się do szkoły, a potem – jak co dzień – korki na wjeździe do pracy. Nagle jednak światło gaśnie. Czajnik milknie, router się wyłącza, a w telefonie znika internet.
Najpierw myślisz: „Pewnie zwykła awaria”. Po chwili orientujesz się, że:
- na osiedlu panuje ciemność,
- na skrzyżowaniach nie działają światła,
- sklepy przyjmują tylko gotówkę.
W tym samym czasie w mediach społecznościowych zaczynają się pojawiać sprzeczne, często alarmistyczne komunikaty. Tak właśnie może wyglądać atak hybrydowy – uderzenie zarówno w infrastrukturę, jak i w nasze zaufanie, spokój oraz zdolność do podejmowania rozsądnych decyzji.



Dlatego w tym artykule pokażę:
- czym jest atak hybrydowy,
- jak mogą wyglądać pierwsze 72 godziny kryzysu z perspektywy mieszkańca miasta,
- jak reagują ludzie pod wpływem stresu,
- oraz wreszcie – co mogą zrobić rodziny, samorząd i lokalne instytucje, aby ten czas przetrwać możliwie bezpiecznie.
Czym właściwie jest atak hybrydowy?
Przede wszystkim warto wyjaśnić, z czym mamy do czynienia.
Atak hybrydowy to połączenie różnych działań wymierzonych w państwo lub społeczność, często poniżej progu otwartej wojny. Co istotne, taki atak rzadko ma jedną twarz. Zwykle obejmuje on:
- cyberataki – na sieci energetyczne, systemy wodociągowe, bankowość czy telekomunikację,
- dezinformację – czyli fałszywe wiadomości, spreparowane nagrania, podszywanie się pod urzędy i polityków,
- a dodatkowo również presję ekonomiczną, sabotaż czy prowokacje.
Innymi słowy, nie zawsze zobaczymy czołgi na ulicach. Zamiast tego nagle przestaje działać prąd, woda, bankomaty i internet, a w naszych głowach pojawia się chaos informacyjny.
Co więcej, atak hybrydowy uderza nie tylko w infrastrukturę, lecz także w zaufanie – do państwa, samorządu, mediów, a nawet sąsiadów. W konsekwencji ludzie zaczynają działać chaotycznie, co tylko pogłębia kryzys.
72 godziny, które zmieniają wszystko – scenariusz z perspektywy mieszkańca
Aby lepiej zrozumieć skalę problemu, prześledźmy wydarzenia dzień po dniu. Załóżmy, że mieszkasz w Górze. Masz rodzinę, dzieci chodzą do szkoły, pracujesz w mieście lub w okolicy.
Pierwsze godziny: „To chyba tylko awaria…”
Na początku wszystko wygląda znajomo.
Po pierwsze:
- gaśnie światło,
- przestaje działać płyta w kuchni,
- router miga i cichnie,
- internet w telefonie „rwie się” albo znika całkowicie.
Po drugie, sytuacja zaczyna nabierać powagi, gdy widzisz, że:
- w innych mieszkaniach jest tak samo,
- nie świecą latarnie uliczne,
- na skrzyżowaniach nie działają światła, a kierowcy ostrożnie przepuszczają się nawzajem.
W końcu włączasz radio na baterie. Tam słyszysz lakoniczny komunikat o „rozległej awarii energetycznej na terenie kraju”. Póki co nikt nie mówi o ataku. Zatem większość ludzi zakłada, że to „chwilowy problem”.
Niestety, równocześnie w telefonie pojawia się SMS stylizowany na Alert RCB, w którym ktoś wzywa do natychmiastowego gromadzenia zapasów na tydzień i sugeruje, że „rząd nie panuje nad sytuacją”. To pierwszy sygnał, że ktoś próbuje wywołać panikę.
Kolejne godziny: brak wody, zimno i martwe telefony
Z biegiem czasu sytuacja robi się coraz trudniejsza.
Z jednej strony brak prądu powoduje stopniowe „wyłączanie się” kolejnych elementów codzienności:
- po kilku godzinach lodówki przestają chłodzić,
- w wielu domach i blokach, gdzie ogrzewanie zależy od zasilania, temperatura zaczyna spadać,
- bankomaty i terminale płatnicze nie działają – zostaje tylko gotówka.
Z drugiej strony pogarsza się sytuacja z wodą. Początkowo z kranu leci słabszym strumieniem, a później wysycha całkowicie, ponieważ pompy i hydrofornie nie mają zasilania.
W tym samym czasie telefony stopniowo się rozładowują. Najpierw sięgasz po powerbank, lecz po jednym–dwóch ładowaniach on również się wyczerpuje. W efekcie dostęp do informacji kurczy się z godziny na godzinę.
Co gorsza, w sieci – gdy na chwilę złapiesz internet – widzisz coraz bardziej dramatyczne treści:
- niektóre „nagrania premiera” wzywają do natychmiastowej ucieczki z miast,
- inne „wiadomości” przekonują, że prądu nie będzie miesiącami,
- pojawiają się pogłoski o skażeniu wody i zamieszkach w dużych miastach.
Trudno odróżnić prawdę od fałszu. Tymczasem właśnie o to chodzi w ataku hybrydowym: wykorzystać strach i informacyjny chaos, żeby ludzie działali impulsywnie, często wbrew własnym interesom.
Trzecia doba: zmęczenie, złość, ale też solidarność
Po upływie 48–72 godzin większość mieszkańców jest:
- zmęczona fizycznie (zimno, brak ciepłych posiłków, kłopoty ze snem),
- przeciążona emocjonalnie (strach, złość, bezradność),
- poddenerwowana ciągłymi plotkami i brakiem jasnych informacji.
Z jednej strony narasta frustracja wobec „tych na górze”. Z drugiej – coraz wyraźniej widać potencjał lokalnej społeczności.
Na przykład:
- sąsiedzi zaczynają organizować wspólne gotowanie na jednym palniku czy przy małym agregacie,
- ktoś z bloku sprawdza, czy starsza pani z czwartego piętra ma wodę i czym się przykryć,
- część rodzin idzie do wyznaczonego przez gminę punktu dogrzewania w hali sportowej, gdzie można napić się ciepłej herbaty i chwilę odpocząć.
Równolegle lokalne instytucje – jeśli wcześniej ćwiczyły takie scenariusze – uruchamiają procedury: szkoły pełnią funkcję miejsc opieki dla dzieci, OPS odwiedza najbardziej narażonych mieszkańców, a DPS walczy o utrzymanie opieki nad seniorami.
W rezultacie właśnie wtedy okazuje się, czy gmina ma realny plan „pierwszych 72 godzin”, czy raczej improwizuje „na żywca”.
Co dzieje się z ludźmi w kryzysie? Psychologia pierwszych 72 godzin
Aby lepiej przygotować się na taki scenariusz, trzeba zrozumieć nie tylko infrastrukturę, lecz także psychologię kryzysu.
Naturalne reakcje na nienaturalną sytuację
W pierwszych godzinach i dniach kryzysu typowe są:
- silny lęk i poczucie zagrożenia,
- chwiejność emocjonalna – raz spokój, raz panika,
- trudności z koncentracją i podejmowaniem decyzji,
- potrzeba prostych, szybkich odpowiedzi („powiedzcie jedno: uciekać czy zostać?”),
- skłonność do wiary w dramatyczne, skrajne komunikaty.
Dlatego tak łatwo jest wówczas „sprzedać” ludziom fake newsy. Wystarczy emocjonalny SMS lub filmik w mediach społecznościowych, aby ktoś spakował rodzinę i ruszył w nieznane, blokując drogi i utrudniając pracę służbom.
Rola spokojnej komunikacji
Właśnie z tego powodu sposób komunikacji staje się równie ważny jak techniczne działania.
Dobrze działają komunikaty, które:
- są krótkie, jasne i regularnie powtarzane,
- przyznają, czego jeszcze nie wiemy („Nie znamy dokładnej godziny przywrócenia prądu, ale…”),
- zawierają konkretne wskazówki („Nabierzcie wodę na 3 dni”, „Sprawdźcie sąsiadów powyżej 80 roku życia”),
- unikają skrajnych emocji i obwiniania kogokolwiek.
Z kolei bardzo szkodliwe są wypowiedzi:
- sprzeczne między sobą (co innego mówi rząd, co innego gmina),
- pełne paniki lub agresji,
- podważające sens współpracy („każdy niech ratuje się sam”).
W praktyce oznacza to, że zarówno urzędnicy, jak i dyrektorzy szkół, OPS czy DPS powinni znać przynajmniej podstawy pierwszej pomocy psychologicznej: umieć słuchać, mówić spokojnie, nie nakręcać lęku i wskazywać ludziom małe, konkretne kroki.
Kto ratuje gminę? Rola lokalnych instytucji w ataku hybrydowym
Atak hybrydowy pokazuje bardzo wyraźnie, że samorząd i lokalne instytucje są czymś więcej niż „administracją”. W praktyce stają się one pierwszą linią obrony.
Urząd Miasta i Gminy – centrum dowodzenia
Po pierwsze, to właśnie UMiG:
- zwołuje gminny zespół zarządzania kryzysowego,
- zbiera informacje od wszystkich jednostek (szkół, OPS, DPS, ŚDS, ośrodka rehabilitacji, OKF),
- ustala priorytety i podejmuje decyzje,
- wyznacza budynki, które staną się punktami schronienia i ogrzewania,
- przygotowuje oficjalne komunikaty dla mieszkańców (na tablicach, przez radio, na stronie – jeśli działa).
Bez takiego „mózgu” każdy działa we własnym zakresie, co w konsekwencji prowadzi do chaosu.
Szkoły, przedszkole, żłobek – bezpieczeństwo najmłodszych
Po drugie, kluczową rolę pełnią placówki edukacyjne i opiekuńcze:
- dbają o dzieci, które już są w budynku,
- ustalają zasady odbioru dzieci przez rodziców,
- w porozumieniu z gminą mogą pełnić funkcję miejsc opieki dziennej,
- a nawet punktów schronienia dla rodzin, jeśli w domach jest zbyt zimno.
Dzięki temu rodzice–ratownicy, pracownicy służb czy kluczowych instytucji mogą wykonywać swoje zadania, wiedząc, że ich dzieci są bezpieczne.
OPS, DPS, ŚDS, ośrodek rehabilitacji – troska o najsłabszych
Po trzecie, to właśnie instytucje pomocy społecznej i opieki długoterminowej wiedzą, kto w gminie jest najbardziej narażony:
- samotni seniorzy,
- osoby z niepełnosprawnościami,
- osoby przewlekle chore,
- pacjenci po urazach i zabiegach.
Dlatego to one organizują:
- wizyty domowe,
- przenoszenie osób do punktów schronienia,
- wsparcie w dostępie do leków i żywności,
- a czasem również podstawową pomoc psychologiczną.
Bez współpracy tych instytucji łatwo przeoczyć ludzi, którzy w swoich mieszkaniach cicho marzną i głodują.
Ośrodek kultury fizycznej – hala jako bezpieczna przystań
Wreszcie ważną rolę odgrywa ośrodek kultury fizycznej. Hala sportowa może w krótkim czasie:
- stać się punktem ogrzewania,
- zapewnić miejsce do spania dla rodzin ewakuowanych z zimnych mieszkań,
- służyć jako miejsce dystrybucji wody i jedzenia,
- dać ludziom choć odrobinę normalności – ławkę, światło, ciepłą herbatę.
Pod warunkiem, że taki scenariusz był wcześniej przewidziany i przećwiczony.
Rodzina w gotowości – co możesz zrobić już teraz?
Oczywiście żadna gmina nie poradzi sobie sama, jeśli mieszkańcy nie będą minimialnie przygotowani. Na szczęście wiele można zrobić zawczasu i to stosunkowo prosto.
1. Zapas wody
Przede wszystkim przygotuj wodę.
Przyjmuje się, że minimum to ok. 3 litry na osobę na dobę (picie + podstawowa higiena).
Dlatego:
- dla 4-osobowej rodziny na 3 dni oznacza to co najmniej 36 litrów,
- warto mieć w domu zarówno zgrzewki wody, jak i kilka większych baniaków lub kanistrów.
2. Jedzenie na trzy dni
Poza tym zadbaj o prostą żywność:
- konserwy i puszki (ryby, mięso, fasola),
- suchary, krakersy, batony, bakalie,
- produkty, które da się zjeść na zimno,
- jedzenie dla dzieci i karmę dla zwierząt.
Dzięki temu przez pierwsze 72 godziny nie będziesz musiał stać w kolejkach, w których i tak może zabraknąć towaru.
3. Światło, energia i informacja
Następnie zabezpiecz podstawowe źródła energii:
- co najmniej dwie latarki (np. jedna ręczna, druga czołówka),
- zapas baterii,
- jeden–dwa powerbanki,
- radio na baterie lub z dynamem, które zadziała, gdy telefon już się rozładuje.
To minimalny zestaw, który pozwoli Ci być na bieżąco z oficjalnymi komunikatami.
4. Mini-apteczka i dokumenty
Równie ważne są:
- podstawowe leki (w tym wszystkie leki przyjmowane na stałe),
- środki opatrunkowe,
- kopie najważniejszych dokumentów (dowody osobiste, polisy, recepty),
- kartka z numerami telefonów do bliskich, lekarza, OPS, szkoły i urzędu – na wypadek, gdy telefon przestanie działać.
5. Plan rodzinny
Na koniec przygotuj prosty plan rodzinny. Powinien on uwzględniać:
- miejsce spotkania, jeśli nie będzie można się ze sobą skontaktować,
- podział ról (kto zabiera dokumenty, kto pilnuje dzieci, kto dba o dziadków),
- zasady dotyczące korzystania z samochodu, paliwa, gotówki.
Taki plan nie musi być rozbudowany. Wystarczy kartka na lodówce lub w plecaku, którą wszyscy domownicy znają i rozumieją.
Atak hybrydowy to także atak na głowę – jak bronić się przed dezinformacją?
Jak już wspomniałem, w ataku hybrydowym celem jest nie tylko infrastruktura, ale również nasze emocje i przekonania. Dlatego warto zawczasu przyjąć kilka zasad:
- Ogranicz liczbę źródeł informacji.
Zaufaj kilku – rządowym, samorządowym, sprawdzonym mediom. Im więcej kanałów śledzisz, tym łatwiej o chaos. - Sprawdzaj sensacyjne treści.
Jeśli SMS lub filmik wzywa do natychmiastowej ucieczki, oburzenia czy nienawiści – zatrzymaj się i pomyśl. Następnie porównaj to z radiem, stroną gminy czy komunikatem na tablicy ogłoszeń. - Nie udostępniaj od razu.
Zanim klikniesz „podaj dalej”, zadaj sobie pytanie: „Czy jestem pewien, że to prawda?”. - Rozmawiaj z ludźmi.
Często spokojna rozmowa z sąsiadem, pracownikiem szkoły czy urzędnikiem rozwiewa więcej wątpliwości niż kolejne przewijanie mediów społecznościowych.
Od szkolenia do realnych działań
Na koniec warto podkreślić, że wszystkie te wątki – od scenariusza ataku hybrydowego, przez psychologię kryzysu, aż po role poszczególnych instytucji – są dziś podstawą profesjonalnych szkoleń dla samorządów, szkół, OPS, DPS, ŚDS, ośrodków rehabilitacji i ośrodków kultury fizycznej.
Dzięki takim ćwiczeniom:
- urzędnicy i dyrektorzy uczą się wspólnego języka,
- instytucje testują swoje procedury,
- a mieszkańcy zyskują większą szansę, że ktoś będzie wiedział, co robić, gdy nagle zapadnie ciemność.
Podsumowując:
atak hybrydowy nie jest scenariuszem z filmu science-fiction. To realne zagrożenie, na które można – i trzeba – się przygotować. Im lepiej zrobią to rodziny, sąsiedzi oraz lokalne instytucje, tym spokojniej przejdziemy przez pierwsze, najtrudniejsze 72 godziny każdego kryzysu.


